Menu

Mów mi: Pierdoło

Taki sobie blogasek

Obyś cudzych chłopów uczył...

foch.pl_aj

Lubię moją pracę, ale czasami naprawdę nie mam już siły do tych chłopów. Wiem, że spora część kobiet uważa, że z mężczyznami lepiej się wspólpracuje. Może to i prawda. Tylko, że ja z nimi nie współpracuję, ja ich uczę. I tu pojawia się problem, bo część z nich nie może znieść faktu, że kurduplowata blondynka mówi im co mają robić. Nie ma znaczenia, że mam 10 letnie doświadczenie, a oni zerowe. Ważne jest to, że ja jestem kobietą, oni mężczyznami, więc wiedzą lepiej. I strzelają fochy. I mają testosteron.  I w ogóle są wrzodem na d.... mojego życia zawodowego. Chyba mają taką opcje, która aktywuje się automatycznie "kobieta na horyzoncie- musisz zaimponować!". Oczywiście, że są też normalni, ale bardziej widoczni są ci upośledzeni testosteronem. No bo jak się nie wpienić, kiedy coś wyjaśniam, a koleś, który na każdym spotkaniu pieprzy od rzeczy wchodzi mi w słowo i zaczyna wykładać kolegom coś, co własnie tłumaczę przy czym pierniczy takie farmazony, że uszy opadają i oczy pękają z rozpaczy. Dyplomatycznie wtrącam, że oczywiście hipotetycznie mogłaby zaistnieć taka sytuacja, ale to o czym obecnie mówimy ma nieco odmienny charakter. Każda kobieta, podkreślam każda, zrozumiałaby przesłanie.  Usłyszałaby między wierszami głuchy krzych "Pieprzysz Pan!!!". Ale nie on, nie prawdziwy mężczyzna. Zresztą to cytat z wypowiedzi tegoż pana "Prawdziwy mężczyzna ma zawsze rację". Zachowując pełen profesjonalizm, zwykle uśmiecham się tylko i kontynuuję pracę, w myślach czule szepcząc do delikwenta "Obyś skisł pacanie". Jednak jego ostatni występ przyćmił wszystko. Otóż pracowaliśmy nad jakimś zagadnieniem, które szło im raczej opornie, więc po powrocie do domu wysłałam panom link do materiałów pomocniczych. Następnego dnia mówię im "Chłopcy, przesłałam wam wczoraj wieczorem link do ćwiczeń" na to mój ulubieniec "Nie,no jak? Niemożliwe że przesyłałaś wczoraj, przecież ja go dopiero dziś rano otworzyłem"...

Pozdrowienia z łóżka

foch.pl_aj

Ano tak właśnie spędzam ostatnie dwa dni. W łóżku. Miałam jechać z tatą, jak co roku do rodziny hen daleko, ale uznalam, ze łzawiące oczy i cieknący  nos to nie są warunki sprzyjające podróży. To nie są w ogóle warunki sprzyjające czemukolwiek zatem postanowiłam nie ruszać się z łóżka. Postanowienie oczywiście zlamalam, bo już nie dałam rady leżeć, wiec prasowalam i ogladalam film Krudowie (kreskowka o jaskiniowcach). No i z przykrością stwierdzam, że muszę kupić nową deskę. Przymierzam się już do tego od jakiegoś czasu, ale po tym jak kot przewrócił obecną czym znacząco wpłynął na jej stabilność, a właściwie brak tejże, postanowiłam, że już czas. Oczywiście mam swoje dziwne pomysły. Np.zdecydowanie deska nie może mieć metalowej siatki pod spodem, bo doprowadza mnie do furii, kiedy się odbija na prasowanych delikatnych tkaninach. Zatem mogę kupić deskę  sklejki i już wyobrażam sobie co się z nią dzieje po użyciu pary przy kilku prasowaniach. Mogę też kupić perforowaną deskę z polipropylenu cośtamćostam. No i to jest mój typ. Tylko teraz zmow problem: czy nóżki rozwidlone czy może na systemie belkowym? Z antenka do trzymania przewodu żelazka czy bez? W rozmiarze S czy M ? Normalnie klęska urodzaju. Eh jak żyć?

O włos

foch.pl_aj

Świat nie jest przyjaznym dla nas miejscem. No nie jest i już. No bo tak: czemu? ja pytam czemu włosy wypadają z głowy, a już z nóg nie? Czy nie byłoby tak łatwiej i przyjemniej? Czy to nie byłoby ekonomiczne? Kobiety nie traciłyby pieniędzy i czasu na wyrwanie włosów z nóg i na znalezienie sposobu na niewypadalność tych z głowy. I świat byłby od razu lepszym miejscem do życia, czyż nie? Te dziady na nogach są zawsze. Depilator- nie robi na nich wrażenia. Wosk- gwiżdzą sobie na niego. Krem do depilacji- przyjemne łaskotanie.Laser- tak, ale tylko brunetki i tylko na miesiąć, bo potem powrót w wielkim stylu.  O innych środkach już nie wspomnę. A kudły na głowie? Panie święty, przecież żyć się nie da. Jesień- wypadają, wiosna- wypadają, lato i słońce- wypadają, zima i czapki- wypadają, stres- wypadają, klimatyzacja- wypadają, ciąża- wypadają, tabletki hormonalne- wypadają, zmiana diety- wypadają. No kurka mol, mam wrażenie, że włosy na głowie nie robią nic innego jak tylko wypadają. A słyszałyście kiedyś, żeby ktoś powiedział: "O kurcze, tak mi włosy z nóg lecą, chyba musze jakies suplemenety zacząc łykać?"

Zatem chciałabym zaprotestować i powiedzieć, że to niesprawiedliwe. Mogę nawet ubrać się na czarno.

Miłośnie...

foch.pl_aj

Nie ma żartów, to poważna miłość, nie jakieś tam chwilowe romansowanie czy potajemne podkochiwanie się. Tym samym zdradzam moją pierwszą i największą miłość. Calvino, wybacz mi!

Dla Calvino nauczyłam sie włoskiego, żeby móc czytać go w oryginale. I warto było. Zresztą czego nie robi się dla miłości. Tylko, że teraz to już taka miłość- przyjaźń, no wiecie, kiedy już nie ma tajemnic, kiedy wszystko sie przeczytało, przyswoiło, oswoiło. Zdarza mi się wracac do niego, nadal iskrzy kiedy czytam "Fiabe italiane" albo Trylogię, ale to już nie to samo. Swoją drogą ta miłość i fascynacja trwała 13 lat. Także ten, mam nadzieję, że Italo nie obrazi się na mnie w pisarskich zaświatach, przecież w grucie rzeczy na zawsze zostanie tą największą pierwszą miłością...

Teraz miejsce Calvino zajmuje Amos Oz. Jak ten koleś pisze!!! No jak on pisze!!!Czytam "Opowieść o miłości i mroku" i przepadłam. Co on robi ze słowami, jak je zestawia, jak dzieli, ehhh.  Plan jest taki- najpierw nauczę sie jidisz, żeby poznać dobrze alfabet, a potem hebrajskiego, a potem będę czytać w oryginale. Dobry plan? Moim zdaniem doskonały :)

Zazumbiona

foch.pl_aj

Umieram definitywnie i bez odwołania. Zaraz położę się na katafalku i to będzie koniec. Właśnie wróciłam do domu po czterech godzinach zumby... tak właśnie, a miało być tak niewinnie. Przyznaję, że zrobiłam to w pełni władz umysłowych. No bo tak...przecież od sierpnia chodzę na zumbę...i jest tak fajnie, że chodzę dwa razy w tygodniu. Zdarzyło się tak, że nasz osiedlowy dom kultury organizuje dni otwarte i my jako "sekcja" mamy występ. Poważna sprawa, więc dziś spotkałyśmy się o 12 na próbie...wyszłam po 16. Do tego mój obeznany w siłowniach znajomy ostatnio napisał mi co mam jeść że by schuść, więc wyszłam z domu zjadłwszy jogurt naturalny i jakieś chlebki ryzowe z burakiem (brzmi zachęcająco?).  Jednakowoż zumba daje mi tyle uciechy, że jutro z dziką radością pójdę na próbę o 11 :)

Teraz muszę ogarnąć zwłoki, bo jeszcze ten koncert...jak zwykle tak bardzo mi się nie chce, tak szalenie, niewyobrażalnie mi się nie chce... czyli będzie fajnie...

 

Zatem ja już wkrótce będę na żywo słuchać tego pana (tu idiotycznie dygam brewkami:D)

 

© Mów mi: Pierdoło
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci